niedziela, 14 września 2014

popas

Wędrowanie jest cudowne. Pełne zapachów, szelestów ... także patyków i kamieni pod łapami, które uporczywie czepiają się futra, wchodzą między palce. Na szczęście psiemu wędrowaniu towarzyszą On i Ona - są niezastąpieni w obsłudze psa, niezbędni dla jego komfortu.
Częścią wędrówki są również inne komfortowe chwile, niekoniecznie zależne od ludzi. Rządzę nimi ja

wtorek, 6 maja 2014

poza słowami

Bywa, że opowiadanie świata staje się nieistotne wobec jego przeżywania, doświadczania.
Słowa, jednak, napierają, są dowodem, potwierdzeniem naszego bycia.
Czas bez słów był (może trochę jeszcze jest) czasem wędrówek po ścieżkach (nie zawsze)krętych, stromych i wyboistych, odkrywania i zanurzania się w otchłaniach woni, szelestów, obrazów.
Wyostrzają się zmysły.
Tak dużo jest jeszcze do odkrycia.




środa, 21 listopada 2012

smycz

"Człowiek jest nieświadomym niewolnikiem służącym celom kosmicznym, całkowicie mu obcym. Człowiek nie zajmuje uprzywilejowanej pozycji. Jest traktowany przez Naturę jak jeden z jej składników, czyli ak samo jak rośliny czy zwierzęta. Może on żyć w tym nieświadomym stanie i zginąć na zawsze jak inne istoty na Ziemi Jednak Natura dała mu możliwość bycia nie tylko ślepym narzędziem w służbie uniwersalnych celów, ale również obdarzyła możliwością pracy z korzyścią dla siebie, dla swojej egoistycznej indywidualności. [...] wolni ludzie potrzebni są również dla zachowania równowagi kosmicznych praw."*

Dobrze jest psu podpiąć się do ludzkich egoistycznych dążeń, nawet jeśli to ma być smycz. Wszak każda smycz ma dwa końce.


* podsłuchane u Wojciecha K. Kulczyka "Wprowadzenie do nauk Gurdżijewa".
...

piątek, 31 sierpnia 2012

proporcje

Za czasów Mistrza Fryderyka, czyli jeszcze zaledwie dwa miesiące temu, wydawało mi się, że jestem PsemSłusznychRozmiarów. Dorównywałem Mistrzowi jeśli nie wielkością ducha i siłą charakteru, to już na pewno fizycznymi rozmiarami. U jego boku czułem się pewnie. Otaczający nas świat wydawał się stabilny, dopasowany i oswojony. Miałem w nim swoje bezpieczne i przytulne miejsce. Aż tu nagle, po wielu latach... o nie! zmuszony zostałem do przekroczenia nienaruszalnych (wydawałoby się) granic...
On i Ona nazywają to „wędrowaniem”. To nie to samo co moje ulubione spacery na zieloną trawkę.
I tak oto, niespodziewanie, najbardziej dla mnie samego, stałem się bardzo malutkim, maleńkim, prawie niewidocznym pieskiem



Ciekawe jak to jest: świata przybyło a mnie ubyło?
Oj, na pewno ubyło mi parę deko.
Ale to chyba niemożliwe, żeby parę deko psa przeobraziło się w zapierający dech bezmiar?



...

sobota, 11 sierpnia 2012

Mistrz pojawia się gdy uczeń jest gotowy

A kiedy Mistrz odchodzi? Czy również wtedy, gdy uczeń już go nie potrzebuje?

Czy gotów jestem zmierzyć się sam na sam ze światem? Czy to już???!!!
Czuję lęk (pomieszany ze złością i smutkiem) ale jednocześnie mam ochotę na nowe doznania. I wyzwania (no, te może trochę mniej, ale mój On i moja Ona uparli się, że tak być musi!).
Mógłbym się im sprzeciwić (?). Może znalazłbym w sobie tyle siły, żeby ustanowić siebie nowym Mistrzem? On i ona są czasem tacy nieporadni...
Porozmyślam o tym...

Póki co, póki deszcz, i nie ma co moczyć łap - jest kilka starych fotografii - jak opowieść z innego świata... z tamtego świata...



.


.


---

niedziela, 5 sierpnia 2012

czas bez Mistrza

............................................
............................................
............................................
............................................
............................................
............................................
............................................
............................................
............................................
............................................
............................................
............................................
............................................

___

...

sobota, 11 lutego 2012

kura

Czas mija,
Mistrz mój błąka się gdzieś w krainach coraz mniej dla mnie dostępnych, tymczasem w domu naszym panoszy się jakaś KURA!!!!



Podobno jest wędrowna,



ale do domu zawsze wraca...



...

czwartek, 14 lipca 2011

"FF" ?

Niewiele brakowało a stałbym się lśniącą gwiazdą tego letniego sezonu.
Jednym z "gwieździstych" projektów miała być nowa linia ekskluzywnej autorskiej odzieży spod znaku "FF".
Oto dowód, że nie blefuję:






Przewrotny i kapryśny - jak pogoda - los zrządził jednak inaczej.
Jak dotychczas lato mija nam pod znakiem starczych przypadłości i niedomagań mojego Mistrza.
Wszystkie domowe działania zostały podporządkowane rytmowi jego lepszych:






i gorszych dni:






Przyglądam się tej starości, towarzyszę jej:







i cóż... ?
niewiele mogę zrobić więcej.

Z dumą oddanego ucznia obserwuję jednak jak, mimo wszelkich przeciwności, coraz słabszego ciała, nikt nie jest w stanie oprzeć się sile jego rozkazującego głosu:



i spojrzenia:



bo o ile wobec mnie Fryderyk pozostaje Mistrzem łagodnym i wyrozumiałym, to ani On ani Ona nie mogą się tym poszczycić. Wobec nich Mistrz jest zawsze wymagający i stanowczy.
Może w tym tkwi tajemnica szacunku jakim go darzą?

...

wtorek, 24 maja 2011

ład i porządek

Na zielonej trawie wyglądam prześlicznie - takie zachwyty słyszę dookoła.
Świetnie się czuję na wypielęgnowanym, krótko ostrzyżonym trawniku - tak już chyba mają wszystkie długowłose krótkołapy.
Gdy zapuszczam się na bezdroża lub na kolorowe łąki - niczym Szkot Zielarz - gromadzę w futrze przeróżne roślinne skarby, które jednak, zaraz po przyniesieniu ich do domu, okazują się śmieciami.
Co to są śmieci?
"... nieczystość to tyle co rzecz nie na swoim miejscu (...). Nieczystość, brud to przedmiot, jaki trzeba usunąć, jeśli chce się zachować określony układ rzeczy."*
Nawet nasz wioskowy trawnik - miejsce moich ulubionych gonitw - pełen jest "rzeczy nie na swoim miejscu".
Każdego dnia od nowa muszę się sporo napracować:

zbieram




zgniatam






wynoszę




... muszę jednak natychmiast wyjaśnić, że nie jestem fanatykiem czystości (wiem dokąd to może zaprowadzić, wszak sam jestem przedstawicielem CZYSTEJ rasy).
Mój prawdziwy stosunek do ładu i porządku zdradza moje jeszcze jedno, dotychczas przemilczane imię: Śmierdząca Stopa.
Poza "moim" trawnikiem gubię się w odgadywaniu właściwego miejsca rzeczy,nie wiem nawet czy takie miejsce istnieje:
"Wszystko dziś pokrywa się mgłą, granice są w ciągłym ruchu, kategorie mętnieją. Różnice tracą korzenie strukturalne, mnożą się, unoszą się i krążą niemal bez skrępowania, wchodzą w coraz to nowe, ruchome, łatwo manipulowalne konfiguracje".*

---
* cytaty podsłuchane: Z.Bauman "Ponowoczesność jako źródło cierpień." Wydawnictwo Sic! Warszawa 2000


---

piątek, 22 kwietnia 2011

schody i inne przeszkody

Codzienność małego psa najeżona jest trudnościami, chociażby taka suka z najbliższego sąsiedztwa, która jeży się na mój widok, albo wiecznie uciekający Jeż Jerzy (zawsze jednak zdołam go schwytać):

foto: Nela Tumanowicz





Siedzi Jerzy na wieży i nie wierzy, że jest Jerzy - a nad nim krąży jerzyk
O, Jeżu! - Uwielbiam zmieniać punkt widzenia, wdrapywać się na pagórki, wzniesienia, kopce, głazy. Świat oglądany z wysoka zapełnia się nagle innymi psami, ptakami, ludźmi - nawet moje podwórko.
Mogę tak OBSERWOWAĆ OBSERWOWAĆ OBSERWOWAĆ.
Mam w moim domu taki ulubiony punkt widokowy:



... ale ... oddzielają mnie od niego SCHODY!



Nauczyłem się samodzielnie je przemierzać w jedynym (moim ulubionym) kierunku - czyli w górę. I tak mam zawsze wtedy przeczucie, że łamię jakąś ZASADĘ, co do której wszyscy zachowują milczenie, jednakże mój mistrz Fryderyk, za każdym razem, bez wyjątku (!), jest po tych schodach noszony.
Wnoszeniem i znoszeniem Fryderyka zajmują się, oczywiście, On lub Ona.
W czasach królewny Berty schody były szlakiem dozwolonym. Ona sama, podobno, pokonywała je w obu kierunkach na wyścigi z Fryderykiem, bijąc wszelkie wyobrażalne rekordy prędkości.
Dzisiaj ZASADA musiała chyba wytworzyć jakąś niewidzialną, ale za to wyczuwalną
(oj, tak!) barierę.
Ilekroć zapomnę się i w tym beztroskim, euforycznym czasem, zapomnieniu dostanę się już o własnych siłach na górę, moc ZASADY dopada mnie nieubłaganie.
Stojąc na szczycie schodów dostaję zawrotów głowy (a przecież lubię wysokości!), plączą mi się łapy - jestem w pułapce!!! Nie umiem zejść!!!
Tkwię tam zdany całkowicie na moment, w którym mój On lub moja Ona znów wezmą mnie w ramiona...


---